Klient mówi- Kasia słucha!
Mama mówi- Kasia... nie słucha...
Nie no... słucha, słucha... tylko jak słyszy magiczne: "odkurz", to nagle traci słuch :)
Ale koniec tej prywaty.
Pewnie część z Was kojarzy system identyfikacji kolorów firmy Pantone. I to właśnie ona postanowiła pobawić się w trendsettera, ogłaszając rokrocznie "kolor roku".
Piękną, jesienną Marsalę zastąpiły aż dwie barwy. Kolorami roku 2016, zdaniem Pantone są urocze, lekkie i wiosenne: Rose Quartz i Serenity.
Sami przyznajcie, widząc je marzy się o ciepłych wieczorach, letnich sukienkach i odrobinie słońca. Szczególnie, kiedy tak jak dziś, za oknem widzi się jedynie kolor sinokoperkowej zieleni, skąpanej w chlapie koloru buroniewiadomym...
Pytacie pewnie, do czego zmierzam?
Sprawa jest prosta, jeden z królujących w tym roku odcieni zagościł na najnowszym chusteczniku :)
Panie i Panowie... Przedstawiam zupełnie nowy wzór, tadaaam:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki. Pokaż wszystkie posty
Gdzie są groszki?!
Ci z Was, którzy moją Perełkę odwiedzają nie po raz pierwszy, zapewne zauważyli, że wszystkie dotychczasowe chusteczniki ozdobione były niezliczoną ilością kropeczek.
Fakt- ten wzór chyba podoba Wam się najbardziej, ale w przypadku najnowszego zamówienia, kiedy usłyszałam:
"(...)A to ostatnie, to nie wiem... nie mam pomysłu, jakie bym chciała..." szybko zatarłam ręce, postanowiłam skorzystać z okazji i zrobić coś innego :)
Niestety okazało się, że istnieje coś takiego, jak "groszkowa klątwa" i nie udało mi się przed nią uciec.
Nawet pierwszy robiony przeze mnie chustecznik, który zdawałoby się powinien przysporzyć mi najwięcej trudności, nie spłatał mi tylu figli, jak ten ostatni... 4 razy pomalowałam i 4 razy ścierałam do czystego drewna.
I właśnie wtedy, kiedy już miałam się poddać i odłożyć pudełko na kolejne kilka dni, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Przyznaję, każde kolejne zmaganie z papierem ściernym i każde kolejne usłyszane: "Jeszcze nie skończyłaś?" doprowadzało mnie do granicy rękodzielniczej cierpliwości, ale nowy pomysł tchnął we mnie nową dawkę chęci i czym prędzej chciałam ujrzeć efekt końcowy.
Sami rozumienie... Nie było już mowy o odłożeniu pudełka na bok...
No, ale co ja tu będę gadać, sami zobaczcie, co wyszło z tej nierównej walki ;)
Fakt- ten wzór chyba podoba Wam się najbardziej, ale w przypadku najnowszego zamówienia, kiedy usłyszałam:
"(...)A to ostatnie, to nie wiem... nie mam pomysłu, jakie bym chciała..." szybko zatarłam ręce, postanowiłam skorzystać z okazji i zrobić coś innego :)
Niestety okazało się, że istnieje coś takiego, jak "groszkowa klątwa" i nie udało mi się przed nią uciec.
Nawet pierwszy robiony przeze mnie chustecznik, który zdawałoby się powinien przysporzyć mi najwięcej trudności, nie spłatał mi tylu figli, jak ten ostatni... 4 razy pomalowałam i 4 razy ścierałam do czystego drewna.
I właśnie wtedy, kiedy już miałam się poddać i odłożyć pudełko na kolejne kilka dni, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Przyznaję, każde kolejne zmaganie z papierem ściernym i każde kolejne usłyszane: "Jeszcze nie skończyłaś?" doprowadzało mnie do granicy rękodzielniczej cierpliwości, ale nowy pomysł tchnął we mnie nową dawkę chęci i czym prędzej chciałam ujrzeć efekt końcowy.
Sami rozumienie... Nie było już mowy o odłożeniu pudełka na bok...
No, ale co ja tu będę gadać, sami zobaczcie, co wyszło z tej nierównej walki ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Przepiśnik wypuszczony w świat...
Dorosły przedstawiciel grupy retro-przepiśników opuścił po miesiącu matczyne gniazdo. Próbuje odnaleźć się w nowym środowisku. W okresie jesienno-zimowym aklimatyzację w kuchennym otoczeniu ułatwiają długie wieczory, spędzane przy gotowaniu przez przywódcę stada. Z obserwacji wynika, że gatunek ten doskonale odnalazł się w nowej sytuacji i poradzi sobie w nowych dla siebie warunkach życia.
Czytała Krystyna Czubówna
Takie MMS'y to ja lubię!
Zobaczcie jak prezentuje się świeżo odebrany przez Panią Grażynę przepiśnik, w Jej uroczej kuchni :)
P.S. Te zdjęcia są dla mnie chyba największmy dowodem zadowolenia, dziękuję!
Czytała Krystyna Czubówna
Takie MMS'y to ja lubię!
Zobaczcie jak prezentuje się świeżo odebrany przez Panią Grażynę przepiśnik, w Jej uroczej kuchni :)
P.S. Te zdjęcia są dla mnie chyba największmy dowodem zadowolenia, dziękuję!
Etykiety:
Dodatki,
Dom,
Fartuszek,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Kuchnia,
Masterchef,
Perfekcyjna Pani Domu,
Prezent,
Przepisy,
Przepiśnik,
Ręcznie robione,
Scrapbooking,
segregator,
Top chef,
W domowych pieleszach
1 z 10
Są i one!
Wydaje Wam się, że to zbyt wcześnie na świąteczne prezenty? Nic bardziej mylnego.
Bądźmy realistami- dział logistyczny w firmie Świętego Mikołaja nigdy nie śpi. W końcu dostarczenie prezentów całemu światu w jeden dzień jest nie lada wyzwaniem, to też wymaga mozolnych przygotowań, na dłuuugo przed Świętami.
Powiem Wam... fajnie po raz kolejny być świątecznym elfem i pomagać temu poczciwemu brodaczowi :)
Ale dosyć mojego biadolenia, bo sami wiecie... mogłabym tak godzinami, a przecież nie o to tutaj chodzi...
Wydaje Wam się, że to zbyt wcześnie na świąteczne prezenty? Nic bardziej mylnego.
Bądźmy realistami- dział logistyczny w firmie Świętego Mikołaja nigdy nie śpi. W końcu dostarczenie prezentów całemu światu w jeden dzień jest nie lada wyzwaniem, to też wymaga mozolnych przygotowań, na dłuuugo przed Świętami.
Powiem Wam... fajnie po raz kolejny być świątecznym elfem i pomagać temu poczciwemu brodaczowi :)
Ale dosyć mojego biadolenia, bo sami wiecie... mogłabym tak godzinami, a przecież nie o to tutaj chodzi...
Etykiety:
Dodatki,
Dom,
Fartuszek,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Kuchnia,
Masterchef,
Perfekcyjna Pani Domu,
Prezent,
Przepisy,
Przepiśnik,
Ręcznie robione,
Scrapbooking,
segregator,
Top chef,
W domowych pieleszach
Dzyń dzyń dzyń... Dzwonią dzwonki sań!
Hm... można powiedzieć, że w tegorocznym wyścigu do świąt wyprzedziłam nawet ciężarówkę Coca-Coli :)
Pierwsze zamówienie na bożonarodzeniowe upominki dla najbliższych dostałam już... w maju!
Zawsze wydawało mi się, że to ja bardzo wcześnie zaczynam obmyślać prezentowo-świąteczne szaleństwo, ale tym razem Pani Grażyna wyprzedziła mnie bez pardonu. A żeby było ciekawiej, bardzo mnie to cieszy :)
Wiecie przecież ile frajdy daje mi każde zamówienie, a to, w połączeniu z możliwością stworzenia dla kogoś prezentu, tworzy dla mnie istny eliksir szczęścia- serio.
Wprawdzie trudno zrobić tyle przepiśników "od tak", ale z doświadczenia wiem, że byłabym w stanie zarwać trochę nocek i uwinąć się z tym raz-dwa. Na szczęście (ku własnemu zdziwieniu) tym razem staram się dawkować sobie tę radochę i powoooli, powoooli, kroczek po kroczku robię każdy ze spersonalizowanych notesów po kolei.
Zobaczcie, jak prezentuje się przedsmak kuchennego szaleństwa, które zawładnęło moją głową :)
Pierwsze zamówienie na bożonarodzeniowe upominki dla najbliższych dostałam już... w maju!
Zawsze wydawało mi się, że to ja bardzo wcześnie zaczynam obmyślać prezentowo-świąteczne szaleństwo, ale tym razem Pani Grażyna wyprzedziła mnie bez pardonu. A żeby było ciekawiej, bardzo mnie to cieszy :)
Wiecie przecież ile frajdy daje mi każde zamówienie, a to, w połączeniu z możliwością stworzenia dla kogoś prezentu, tworzy dla mnie istny eliksir szczęścia- serio.
Wprawdzie trudno zrobić tyle przepiśników "od tak", ale z doświadczenia wiem, że byłabym w stanie zarwać trochę nocek i uwinąć się z tym raz-dwa. Na szczęście (ku własnemu zdziwieniu) tym razem staram się dawkować sobie tę radochę i powoooli, powoooli, kroczek po kroczku robię każdy ze spersonalizowanych notesów po kolei.
Zobaczcie, jak prezentuje się przedsmak kuchennego szaleństwa, które zawładnęło moją głową :)
Etykiety:
Dodatki,
Dom,
Fartuszek,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Kuchnia,
Masterchef,
Perfekcyjna Pani Domu,
Prezent,
Przepisy,
Przepiśnik,
Ręcznie robione,
Scrapbooking,
segregator,
Top chef,
W domowych pieleszach
Ja też chcę!
Wprawdzie temat domowego chustecznika przewijał się od baaaardzo dawna, ale jakoś się nie składało...
A to oglądana baza była wyszczerbiona, a to miała dziwny kształt, a to miała jakąś skazę...
No generalnie nie było nam po drodze ;)
Ale do czasu... aż w naszym domu pojawił się cudzy chustecznik. Nie musiałam długo czekać, żeby usłyszeć:
"Zrób w końcu ten nasz"
No i cóż mi pozostało... Zrobiłam.
Zobaczcie co mi z tego wyszło :)
A to oglądana baza była wyszczerbiona, a to miała dziwny kształt, a to miała jakąś skazę...
No generalnie nie było nam po drodze ;)
Ale do czasu... aż w naszym domu pojawił się cudzy chustecznik. Nie musiałam długo czekać, żeby usłyszeć:
"Zrób w końcu ten nasz"
No i cóż mi pozostało... Zrobiłam.
Zobaczcie co mi z tego wyszło :)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
A wsadzę Babę do kuchni! Niech siedzi...
... i gotuje mi szczawiową.
Aaaaaa, bo ja Wam chyba nie mówiłam... Paula- moja "frendziówa od serducha", gotuje najlepszy krupnik i szczawiową na świecie! (Mamo, wybacz...)
Niestety, restauracja "U Pauli" już jakiś czas temu zmieniła lokalizację i nawet opcja "na dowóz" bywa czasem kłopotliwa :(
Ale taki łasuch jak ja nie poddaje się nigdy. "Rzeki przepłynęłam, góry pokonałam..." Aż w końcu dotarłam.
No dobra, przesadzam. Podróż odbyła się bez najmniejszego kłopotu, ale blisko nie było... Ale było warto jechać :) Zupka pyszna, a i zobaczyć tego Pyskola było bardzo miło...
No i przy tej okazji dostarczyłam zamówiony dawno temu przepiśnik.
Mam nadzieję, że nowa właścicielka jest zadowolona z prezentu, a Wam jak się podoba?
Aaaaaa, bo ja Wam chyba nie mówiłam... Paula- moja "frendziówa od serducha", gotuje najlepszy krupnik i szczawiową na świecie! (Mamo, wybacz...)
Niestety, restauracja "U Pauli" już jakiś czas temu zmieniła lokalizację i nawet opcja "na dowóz" bywa czasem kłopotliwa :(
Ale taki łasuch jak ja nie poddaje się nigdy. "Rzeki przepłynęłam, góry pokonałam..." Aż w końcu dotarłam.
No dobra, przesadzam. Podróż odbyła się bez najmniejszego kłopotu, ale blisko nie było... Ale było warto jechać :) Zupka pyszna, a i zobaczyć tego Pyskola było bardzo miło...
No i przy tej okazji dostarczyłam zamówiony dawno temu przepiśnik.
Mam nadzieję, że nowa właścicielka jest zadowolona z prezentu, a Wam jak się podoba?
Etykiety:
Dodatki,
Dom,
Fartuszek,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Kuchnia,
Masterchef,
Perfekcyjna Pani Domu,
Prezent,
Przepisy,
Przepiśnik,
Ręcznie robione,
Scrapbooking,
segregator,
Top chef,
W domowych pieleszach
Ciągle pada!
Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby...
Wiem- przesadzam. Po fali upałów, te parę kropli jeszcze nie jest tragedią, ale ja nie dam się zwieść przebijającemu zza chmur słońcu... Wiem, że ten delikatny deszczyk zwiastuje nieuchronne nadejście szaro-burej (dla optymistów- złotej) jesieni. A jak jesień to zzZzZziiimno, deszczowo i chorowicie...
A czego nam potrzeba w dni, kiedy wyglądamy "jakoś tak niewyraźnie"?
Rutinoscorbinu? Być może, ale "jakby co", ja nic na ten temat nie mówiłam! W przeciwnym razie będę musiała każdy post rozpoczynać zastrzeżeniem, by przed przeczytaniem konsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Dlatego lepiej skupmy się na domowych sposobach.
Kiedy za oknem szaro, ponuro i deszczowo, a nas z nóg zwaliła choroba, dobrze otoczyć się ciepłym i wygodnym ramieniem własnego Połówka (tudzież Połówki- według własnych upodobań) i milusim kocykiem. Taki zestaw należy koniecznie okrasić kubkiem, ewentualnie wiadrem, pysznej herbatki (zgodnie z zasadą "jak ktoś zrobi, to lepiej smakuje", winien ją zrobić Polówek/Połówka) i wciągającą książką.
Ale warto pamiętać o czymś jeszcze... kiedy już tak leżymy pod tym kocykiem, w ciepłym, miłym towarzystwie i jesteśmy takie smarkate i pociągające musimy mieć pod ręką chusteczki. Ale nie byle jakie chusteczki... nie, nie nie.
Chusteczki w ozdobnym pudełku mają dodatkową moc!
Z tego samego założenia wyszła najprawdopodobniej nowa właścicielka tegoż ozdobnego opakowania. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: droga Zamawiająca, niech moc będzie z Tobą, a nowy nabytek cieszy Twoje oko, bez konieczności częstego korzystania z jego zawartości ;)
Wiem- przesadzam. Po fali upałów, te parę kropli jeszcze nie jest tragedią, ale ja nie dam się zwieść przebijającemu zza chmur słońcu... Wiem, że ten delikatny deszczyk zwiastuje nieuchronne nadejście szaro-burej (dla optymistów- złotej) jesieni. A jak jesień to zzZzZziiimno, deszczowo i chorowicie...
A czego nam potrzeba w dni, kiedy wyglądamy "jakoś tak niewyraźnie"?
Rutinoscorbinu? Być może, ale "jakby co", ja nic na ten temat nie mówiłam! W przeciwnym razie będę musiała każdy post rozpoczynać zastrzeżeniem, by przed przeczytaniem konsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Dlatego lepiej skupmy się na domowych sposobach.
Kiedy za oknem szaro, ponuro i deszczowo, a nas z nóg zwaliła choroba, dobrze otoczyć się ciepłym i wygodnym ramieniem własnego Połówka (tudzież Połówki- według własnych upodobań) i milusim kocykiem. Taki zestaw należy koniecznie okrasić kubkiem, ewentualnie wiadrem, pysznej herbatki (zgodnie z zasadą "jak ktoś zrobi, to lepiej smakuje", winien ją zrobić Polówek/Połówka) i wciągającą książką.
Ale warto pamiętać o czymś jeszcze... kiedy już tak leżymy pod tym kocykiem, w ciepłym, miłym towarzystwie i jesteśmy takie smarkate i pociągające musimy mieć pod ręką chusteczki. Ale nie byle jakie chusteczki... nie, nie nie.
Chusteczki w ozdobnym pudełku mają dodatkową moc!
Z tego samego założenia wyszła najprawdopodobniej nowa właścicielka tegoż ozdobnego opakowania. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: droga Zamawiająca, niech moc będzie z Tobą, a nowy nabytek cieszy Twoje oko, bez konieczności częstego korzystania z jego zawartości ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Nie od razu Kraków zbudowano...
Nie od razu sutaszowy naszyjnik uszyto...
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Etykiety:
Akcesoria,
Autorski,
By olśniewać,
Dodatki,
Karnawał,
Kobiecy,
Kolia,
Kolorowy,
Naszyjnik,
Ozdoby,
Pastelowe,
Ręcznie robione,
soutache,
Stylowi,
Sutaszowa kolia,
Szycie
Samochwała w kącie stała.
Okej, okej... Może stanie w kącie nie należy do przyjemności, ale wyobraźcie sobie jak miło mi się zrobiło, kiedy kolejna moja rzecz trafiła na główną stronę stylowi.pl :D
Wiem, że to drobiazg, ale uwierzcie mi- taki drobiazg potrafi przysporzyć naprawdę wiele radości. Szczególnie mając na uwadze cudowne otoczenie pięknych przedmiotów i fotografii, w towarzystwie których znalazła się moja maska.
Aż chce się krzyczeć z radości :)
Przyznaję, czuje się teraz jak dziecko, które dostało najpiękniejszego lizaka ze sklepowej wystawy (hm... w sumie trzeba przyznać, że wiek chyba nie ma tu żadnego znaczenia- pomimo tych "paru" siwych włosów mieniących się na czubku głowy, nadal cieszyłabym się z takiego wielkiego barwnego lizaka ;) ).
Ehh, ale do rzeczy... Oczywiście nie mogłam sobie darować i uwieczniłam ten fakt, tadaaaaaam:
Wiem, że to drobiazg, ale uwierzcie mi- taki drobiazg potrafi przysporzyć naprawdę wiele radości. Szczególnie mając na uwadze cudowne otoczenie pięknych przedmiotów i fotografii, w towarzystwie których znalazła się moja maska.
Aż chce się krzyczeć z radości :)
Przyznaję, czuje się teraz jak dziecko, które dostało najpiękniejszego lizaka ze sklepowej wystawy (hm... w sumie trzeba przyznać, że wiek chyba nie ma tu żadnego znaczenia- pomimo tych "paru" siwych włosów mieniących się na czubku głowy, nadal cieszyłabym się z takiego wielkiego barwnego lizaka ;) ).
Ehh, ale do rzeczy... Oczywiście nie mogłam sobie darować i uwieczniłam ten fakt, tadaaaaaam:
Etykiety:
Akcesoria,
Autorski,
Bal,
bal maskowy,
Biżuteria,
By olśniewać,
Czarny Łabędź,
Dodatki,
Fotografia,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Maska,
Maski,
Przebranie,
Ręcznie robione,
Stylowi,
Wire Wrapping
Kokardkowy zawrót głowy
Czasami najprostsze z pozoru zadania, okazują się być najtrudniejszymi. Tak było właśnie w tym przypadku....
Zostałam poproszona przez Mamę pewnej malutkiej, uroczej damy o zrobienie kilku czerwonych kokardek.
Stare ludowe wierzenia nakazują przypinanie czerwonych symboli w otoczeniu dziecka, które mają za zadanie odstraszyć złe uroki, ja jednak podchodzę do sprawy nieco inaczej- czerwone kokardki mają uroku dodawać. Niestety, o ile związanie kokardki nie sprawia mi problemu od paru(nastu) lat, o tyle zrobienie kilku różnych, a przy tym ładnych kokardek, okazało się być prawdziwym wyzwaniem. Szczególnie, kiedy zorientowałam się, że moje wrocławskie zaplecze nie posiada czerwonej nitki...
Na szczęście odgoniłam wszystkie złe uroki i zrobiłam "cuś", jednak czy udało mi się wypełnić 110% normy i sprawić, by owe "cuś", czyło czyms ładnym, oceńcie sami. :)
Zostałam poproszona przez Mamę pewnej malutkiej, uroczej damy o zrobienie kilku czerwonych kokardek.
Stare ludowe wierzenia nakazują przypinanie czerwonych symboli w otoczeniu dziecka, które mają za zadanie odstraszyć złe uroki, ja jednak podchodzę do sprawy nieco inaczej- czerwone kokardki mają uroku dodawać. Niestety, o ile związanie kokardki nie sprawia mi problemu od paru(nastu) lat, o tyle zrobienie kilku różnych, a przy tym ładnych kokardek, okazało się być prawdziwym wyzwaniem. Szczególnie, kiedy zorientowałam się, że moje wrocławskie zaplecze nie posiada czerwonej nitki...
Na szczęście odgoniłam wszystkie złe uroki i zrobiłam "cuś", jednak czy udało mi się wypełnić 110% normy i sprawić, by owe "cuś", czyło czyms ładnym, oceńcie sami. :)
Etykiety:
Baby boom,
Chłopca,
Chrzest,
Dla dziewczynki,
Dodatki,
Dziecka,
Dziecko,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Ręcznie robione
Na wiosenne alergie polecam... chustecznik ;)
Przed użyciem nie trzeba zapoznawać się z treścią ulotki, ani konsultować z lekarzem lub farmaceutą.
Chustecznik zaleca się posiadać głównie w trakcie jesiennej chandry, wiosennej alergii oraz oglądania łzawych komedii romantycznych.
Skutków niepożądanych nie stwierdzono. ;)
Chustecznik zaleca się posiadać głównie w trakcie jesiennej chandry, wiosennej alergii oraz oglądania łzawych komedii romantycznych.
Skutków niepożądanych nie stwierdzono. ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Wspomnień czar, zamknięty w albumie
Co tu dużo gadać...
No nie było mnie dość długo, ale powoli zaczynam nadrabiać zaległości.
Pierwsze promyki wiosennego słońca podładowały moje zmęczone zimą akumulatory, dlatego wracam tutaj z nową energią.
A nowy sezon rozpoczynam... sentymentalnie.
Skromny album, podkreślający słoneczny klimat wakacyjnych fotografii.
No nie było mnie dość długo, ale powoli zaczynam nadrabiać zaległości.
Pierwsze promyki wiosennego słońca podładowały moje zmęczone zimą akumulatory, dlatego wracam tutaj z nową energią.
A nowy sezon rozpoczynam... sentymentalnie.
Skromny album, podkreślający słoneczny klimat wakacyjnych fotografii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















