Eh... okropne zamieszanie z tymi początkami...
Od wieków spieramy się o to, jak to wszystko się zaczęło.
Co w końcu było pierwsze: jajko, kura, Adam, czy chaos?
Znam takich, którzy twierdzą, że chaos narodził się z żebra Adama, ale... co Oni wiedzą ;)
Niezależnie od tego jakie były nasze ziemskie początki, jedno jest pewne: Adaś istnieje!
I to największy czaruś w małym ciele, jakiego znam :)
Zobaczcie co wisi nad Jego łóżeczkiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Przypadki chodzą po... łąkach.
Nie wiem...serio!
Zupełnie nie wiem jak to się stało, że udało mi się wyhodować te trzy maki.
A właściwie wiem... tylko czy warto się przyznawać, że to był tylko przypadek?
Coś wycięłam.
Coś wydarłam.
Coś skróciłam.
Coś skleiłam.
I wyszedł... Najpierw jeden, potem drugi, zaraz trzeci...
A że idealnie skomponowały się z moim nowym papierem, nie mogłam ich wyrzucić.
Doceniłam ich niebywałą trwałość i niskie wymogi techniczne-postanowiłam okrasić nimi urodzinowy prezent.
Chociaż przy okazji chciałabym wspomnieć, że ostatnio przechodzę sama siebie i potrafię utrzymać przy życiu więcej niż tylko plastikowego kaktusa i zioła z Ikei. (Nie ukrywam, że w tym miejscu oczekuję od Was braw ;)).
I jak? Ujdzie w polu?
Zupełnie nie wiem jak to się stało, że udało mi się wyhodować te trzy maki.
A właściwie wiem... tylko czy warto się przyznawać, że to był tylko przypadek?
Coś wycięłam.
Coś wydarłam.
Coś skróciłam.
Coś skleiłam.
I wyszedł... Najpierw jeden, potem drugi, zaraz trzeci...
A że idealnie skomponowały się z moim nowym papierem, nie mogłam ich wyrzucić.
Doceniłam ich niebywałą trwałość i niskie wymogi techniczne-postanowiłam okrasić nimi urodzinowy prezent.
Chociaż przy okazji chciałabym wspomnieć, że ostatnio przechodzę sama siebie i potrafię utrzymać przy życiu więcej niż tylko plastikowego kaktusa i zioła z Ikei. (Nie ukrywam, że w tym miejscu oczekuję od Was braw ;)).
I jak? Ujdzie w polu?
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Dom,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Opakowanie prezentu,
Ozdoby,
Ozdoby choinkowe,
Prezent,
Prezent prosto z serca,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta
Motylem jestem...
"Jak motyle, jak motyle,
wzlećmy jeszcze choć na chwilę
w górę, aż pod niebo,
tam, gdzie czeka nas słońca blask!"
Heh... o ironio!
Kiedy skończyłam pakować ten prezent, zerknęłam na niego z ukosa i pomyślałam sobie: "No, Katarzyna... nie najgorsze te motylki wycięłaś..."
A teraz kiedy patrze na te zdjęcia, zaledwie sprzed kilkunastu dni, i porównuje te imitacje małych kolorowych stworzonek z tym co tworzy moje osobiste "hendmejdowe Ferrari" myślę: "Katarzyna, jaka Ty jesteś malućka..."
No, ale nic to... Zobaczcie historię motylkowej rodzinki ;)
wzlećmy jeszcze choć na chwilę
w górę, aż pod niebo,
tam, gdzie czeka nas słońca blask!"
Heh... o ironio!
Kiedy skończyłam pakować ten prezent, zerknęłam na niego z ukosa i pomyślałam sobie: "No, Katarzyna... nie najgorsze te motylki wycięłaś..."
A teraz kiedy patrze na te zdjęcia, zaledwie sprzed kilkunastu dni, i porównuje te imitacje małych kolorowych stworzonek z tym co tworzy moje osobiste "hendmejdowe Ferrari" myślę: "Katarzyna, jaka Ty jesteś malućka..."
No, ale nic to... Zobaczcie historię motylkowej rodzinki ;)
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Dom,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Opakowanie prezentu,
Ozdoby,
Prezent,
Prezent prosto z serca,
Ręcznie robione,
Urodziny
Nowe początki :)
Wracam po długiej przerwie, choć odpoczynku od pracy na szczęście nie miałam wiele :)
Wiecie co to dla Was oznacza? Mniej więcej tyle, że teraz, w ramach nadrabiania zaległości, będę Was zasypywała zaległymi postami.
Ale chyba nie jesteście na mnie źli, prawda?
No to startujemy.
"Nowe początki" zaczynam od literek, które wiszą nad łóżeczkiem pewnej przeuroczej Królewny.
Delikatna, mleczna biel okraszona cukierkowymi różowo-niebieskimi groszkami idealnie wpisuje się w naturalne środowisko ptaszków, zamieszkujących królewską ścianę.
Co o tym sądzicie?
Wiecie co to dla Was oznacza? Mniej więcej tyle, że teraz, w ramach nadrabiania zaległości, będę Was zasypywała zaległymi postami.
Ale chyba nie jesteście na mnie źli, prawda?
No to startujemy.
"Nowe początki" zaczynam od literek, które wiszą nad łóżeczkiem pewnej przeuroczej Królewny.
Delikatna, mleczna biel okraszona cukierkowymi różowo-niebieskimi groszkami idealnie wpisuje się w naturalne środowisko ptaszków, zamieszkujących królewską ścianę.
Co o tym sądzicie?
Etykiety:
Baby boom,
Chłopca,
Dom,
Dziecko,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kropki,
Literki drewniane,
Ozdoby,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Prezent,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
We wzory
Pantone mówi- Kasia słucha!
Klient mówi- Kasia słucha!
Mama mówi- Kasia... nie słucha...
Nie no... słucha, słucha... tylko jak słyszy magiczne: "odkurz", to nagle traci słuch :)
Ale koniec tej prywaty.
Pewnie część z Was kojarzy system identyfikacji kolorów firmy Pantone. I to właśnie ona postanowiła pobawić się w trendsettera, ogłaszając rokrocznie "kolor roku".
Piękną, jesienną Marsalę zastąpiły aż dwie barwy. Kolorami roku 2016, zdaniem Pantone są urocze, lekkie i wiosenne: Rose Quartz i Serenity.
Sami przyznajcie, widząc je marzy się o ciepłych wieczorach, letnich sukienkach i odrobinie słońca. Szczególnie, kiedy tak jak dziś, za oknem widzi się jedynie kolor sinokoperkowej zieleni, skąpanej w chlapie koloru buroniewiadomym...
Pytacie pewnie, do czego zmierzam?
Sprawa jest prosta, jeden z królujących w tym roku odcieni zagościł na najnowszym chusteczniku :)
Panie i Panowie... Przedstawiam zupełnie nowy wzór, tadaaam:
Mama mówi- Kasia... nie słucha...
Nie no... słucha, słucha... tylko jak słyszy magiczne: "odkurz", to nagle traci słuch :)
Ale koniec tej prywaty.
Pewnie część z Was kojarzy system identyfikacji kolorów firmy Pantone. I to właśnie ona postanowiła pobawić się w trendsettera, ogłaszając rokrocznie "kolor roku".
Piękną, jesienną Marsalę zastąpiły aż dwie barwy. Kolorami roku 2016, zdaniem Pantone są urocze, lekkie i wiosenne: Rose Quartz i Serenity.
Sami przyznajcie, widząc je marzy się o ciepłych wieczorach, letnich sukienkach i odrobinie słońca. Szczególnie, kiedy tak jak dziś, za oknem widzi się jedynie kolor sinokoperkowej zieleni, skąpanej w chlapie koloru buroniewiadomym...
Pytacie pewnie, do czego zmierzam?
Sprawa jest prosta, jeden z królujących w tym roku odcieni zagościł na najnowszym chusteczniku :)
Panie i Panowie... Przedstawiam zupełnie nowy wzór, tadaaam:
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Ramki... w ramach prezentu ;)
Historia powstania tych literek jest dość długa, ale powiem krótko: uratowały mi tyłek!
Miały być tylko dodatkiem, a stały się gwoździem programu. Gdyby nie one, "Pan Barbie" stałby się gwoździem... do mojej trumny.
No tak, trochę przesadzam, ale dacie wiarę, że poza plażową wersją Kena, nie udało mi się znaleźć żadnego hojniej ubranego kawalera, który sprawiłby, że lalki mojego Serduszka nie byłyby już takie samotne?
No okej, kaloryfer miał "jak trza", ale... jakby do tych hawajskich szortów dorzucili chociaż koszulę a'la Cejrowski, byłabym usatysfakcjonowana ;)
Ale "jakby Babcia miała wąsy..." i tak dalej...
Kena nie ma, są literki. No i jest moja nadzieja. Nadzieja na to, że spodobają się jubilatce i ozdobią Jej nowy-doroślejszy-pokój. :)
Miały być tylko dodatkiem, a stały się gwoździem programu. Gdyby nie one, "Pan Barbie" stałby się gwoździem... do mojej trumny.
No tak, trochę przesadzam, ale dacie wiarę, że poza plażową wersją Kena, nie udało mi się znaleźć żadnego hojniej ubranego kawalera, który sprawiłby, że lalki mojego Serduszka nie byłyby już takie samotne?
No okej, kaloryfer miał "jak trza", ale... jakby do tych hawajskich szortów dorzucili chociaż koszulę a'la Cejrowski, byłabym usatysfakcjonowana ;)
Ale "jakby Babcia miała wąsy..." i tak dalej...
Kena nie ma, są literki. No i jest moja nadzieja. Nadzieja na to, że spodobają się jubilatce i ozdobią Jej nowy-doroślejszy-pokój. :)
Etykiety:
Baby boom,
Chłopca,
Dom,
Dziecko,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kropki,
Literki drewniane,
Ozdoby,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Prezent,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
We wzory
Ho Ho Ho!
Dzyń, dzyń, dzyń...
Słyszeliście wczoraj dźwięk dzwoneczków?
To dobrze, bo to oznacza, że chyba byliście grzeczni ;)
Ale nie to jest najważniejsze.
Kochani, z okazji Bożego Narodzenia,
życzę Wam pięknych świąt
i dużo uśmiechu na te parę dni i cały nadchodzący 2016 rok.
Ściskam mocno :)
stroik by Mama ;)
Słyszeliście wczoraj dźwięk dzwoneczków?
To dobrze, bo to oznacza, że chyba byliście grzeczni ;)
Ale nie to jest najważniejsze.
życzę Wam pięknych świąt
i dużo uśmiechu na te parę dni i cały nadchodzący 2016 rok.
Ściskam mocno :)
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Dom,
Fotografia,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Ozdoby,
Ozdoby choinkowe,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta,
W domowych pieleszach
Gdzie są groszki?!
Ci z Was, którzy moją Perełkę odwiedzają nie po raz pierwszy, zapewne zauważyli, że wszystkie dotychczasowe chusteczniki ozdobione były niezliczoną ilością kropeczek.
Fakt- ten wzór chyba podoba Wam się najbardziej, ale w przypadku najnowszego zamówienia, kiedy usłyszałam:
"(...)A to ostatnie, to nie wiem... nie mam pomysłu, jakie bym chciała..." szybko zatarłam ręce, postanowiłam skorzystać z okazji i zrobić coś innego :)
Niestety okazało się, że istnieje coś takiego, jak "groszkowa klątwa" i nie udało mi się przed nią uciec.
Nawet pierwszy robiony przeze mnie chustecznik, który zdawałoby się powinien przysporzyć mi najwięcej trudności, nie spłatał mi tylu figli, jak ten ostatni... 4 razy pomalowałam i 4 razy ścierałam do czystego drewna.
I właśnie wtedy, kiedy już miałam się poddać i odłożyć pudełko na kolejne kilka dni, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Przyznaję, każde kolejne zmaganie z papierem ściernym i każde kolejne usłyszane: "Jeszcze nie skończyłaś?" doprowadzało mnie do granicy rękodzielniczej cierpliwości, ale nowy pomysł tchnął we mnie nową dawkę chęci i czym prędzej chciałam ujrzeć efekt końcowy.
Sami rozumienie... Nie było już mowy o odłożeniu pudełka na bok...
No, ale co ja tu będę gadać, sami zobaczcie, co wyszło z tej nierównej walki ;)
Fakt- ten wzór chyba podoba Wam się najbardziej, ale w przypadku najnowszego zamówienia, kiedy usłyszałam:
"(...)A to ostatnie, to nie wiem... nie mam pomysłu, jakie bym chciała..." szybko zatarłam ręce, postanowiłam skorzystać z okazji i zrobić coś innego :)
Niestety okazało się, że istnieje coś takiego, jak "groszkowa klątwa" i nie udało mi się przed nią uciec.
Nawet pierwszy robiony przeze mnie chustecznik, który zdawałoby się powinien przysporzyć mi najwięcej trudności, nie spłatał mi tylu figli, jak ten ostatni... 4 razy pomalowałam i 4 razy ścierałam do czystego drewna.
I właśnie wtedy, kiedy już miałam się poddać i odłożyć pudełko na kolejne kilka dni, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
Przyznaję, każde kolejne zmaganie z papierem ściernym i każde kolejne usłyszane: "Jeszcze nie skończyłaś?" doprowadzało mnie do granicy rękodzielniczej cierpliwości, ale nowy pomysł tchnął we mnie nową dawkę chęci i czym prędzej chciałam ujrzeć efekt końcowy.
Sami rozumienie... Nie było już mowy o odłożeniu pudełka na bok...
No, ale co ja tu będę gadać, sami zobaczcie, co wyszło z tej nierównej walki ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Święta pachną piernikiem...
Czy Wy też, tak jak ja, macie w swoich serduchach specjalną szufladkę poświęconą zapachom?
I nie... nie mówię tu o perfumach, choć i parę z nich jest tam ukrytych.
Mam na myśli zapachy, które natychmiast przywołują nam na myśl pewne wspomnienia. Niech pierwszy rzuci szyszką ten, komu zapach świerku, pomarańczy, albo korzennych pierniczków, nie kojarzy się z Bożym Narodzeniem ;)
Sami widzicie... Tak jest i już!
Ale zapach to nie wszystko, mamy przecież jeszcze inne zmysły. Zostawiłam więc na moment węch i postanowiłam nacieszyć oczy (no i dotyk, bo przecież wszystko robiłam "o! Tymi ręcami") ;) i tak oto, powstały one... pierniczki z masy solnej* i ich śnieżne kuzynki.
Zapytacie pewnie po co?
No cóż... początkowo myślałam o nich, jako o ozdobach na choinkę, ale... "Houston mamy problem". Niestety na mojej choince nie mieszczą się już nawet te ozdoby, które nagromadziliśmy dotychczas, a co dopiero mówić o kolejnych...
Na szczęście w przyrodzie nic nie ginie i szybko znalazłam dla nich nowe zastosowanie- przydadzą mi się przy pakowaniu prezentów :)
*Produkt kolekcjonerski, nie nadaje się do spożycia.
I nie... nie mówię tu o perfumach, choć i parę z nich jest tam ukrytych.
Mam na myśli zapachy, które natychmiast przywołują nam na myśl pewne wspomnienia. Niech pierwszy rzuci szyszką ten, komu zapach świerku, pomarańczy, albo korzennych pierniczków, nie kojarzy się z Bożym Narodzeniem ;)
Sami widzicie... Tak jest i już!
Ale zapach to nie wszystko, mamy przecież jeszcze inne zmysły. Zostawiłam więc na moment węch i postanowiłam nacieszyć oczy (no i dotyk, bo przecież wszystko robiłam "o! Tymi ręcami") ;) i tak oto, powstały one... pierniczki z masy solnej* i ich śnieżne kuzynki.
Zapytacie pewnie po co?
No cóż... początkowo myślałam o nich, jako o ozdobach na choinkę, ale... "Houston mamy problem". Niestety na mojej choince nie mieszczą się już nawet te ozdoby, które nagromadziliśmy dotychczas, a co dopiero mówić o kolejnych...
Na szczęście w przyrodzie nic nie ginie i szybko znalazłam dla nich nowe zastosowanie- przydadzą mi się przy pakowaniu prezentów :)
*Produkt kolekcjonerski, nie nadaje się do spożycia.
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Hand made,
Handmade,
Koronkowe,
Ozdoby,
Pierniczki,
Prezent,
Reliefy,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta,
W domowych pieleszach,
Zawieszki
Chmurkowo, ale nie pochmurnie
Pamiętacie jeszcze ten słodki ulepek na patyku, za którym ustawialiśmy się w dzieciństwie w dłuuugich kolejkach?
Tak, macie rację, mówię o niczym innym, jak o... wacie cukrowej.
Kiedy byłam jeszcze małym bąblem (byłam, serio!) myślałam, że to złapane na patyk kolorowe chmurki.
Obraz czarodzieja, w białym foliowym kaszkiecie z daszkiem, który wyczarowywał chmurki z tej magicznej maszyny, mam przed oczami do dziś.
Hmmm... zupełnie, jakby to było wczoraj (a nie było- nie da się ukryć).
Tak czy inaczej, po pierwszym zderzeniu z tiulowymi pomponami nastał czas na starcie nr 2. Zobaczcie co z tego wyszło :) A to jeszcze nie koniec!
Tak, macie rację, mówię o niczym innym, jak o... wacie cukrowej.
Kiedy byłam jeszcze małym bąblem (byłam, serio!) myślałam, że to złapane na patyk kolorowe chmurki.
Obraz czarodzieja, w białym foliowym kaszkiecie z daszkiem, który wyczarowywał chmurki z tej magicznej maszyny, mam przed oczami do dziś.
Hmmm... zupełnie, jakby to było wczoraj (a nie było- nie da się ukryć).
Tak czy inaczej, po pierwszym zderzeniu z tiulowymi pomponami nastał czas na starcie nr 2. Zobaczcie co z tego wyszło :) A to jeszcze nie koniec!
Etykiety:
Baby boom,
Dom,
Dziecko,
Hand made,
Handmade,
Kule tiulowe,
Ozdoby,
Pastelowe,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Pompony tiulowe,
Prezent,
Ręcznie robione,
Tiul,
Urodziny,
Wata cukrowa,
Wedding,
Wesele
Ja też chcę!
Wprawdzie temat domowego chustecznika przewijał się od baaaardzo dawna, ale jakoś się nie składało...
A to oglądana baza była wyszczerbiona, a to miała dziwny kształt, a to miała jakąś skazę...
No generalnie nie było nam po drodze ;)
Ale do czasu... aż w naszym domu pojawił się cudzy chustecznik. Nie musiałam długo czekać, żeby usłyszeć:
"Zrób w końcu ten nasz"
No i cóż mi pozostało... Zrobiłam.
Zobaczcie co mi z tego wyszło :)
A to oglądana baza była wyszczerbiona, a to miała dziwny kształt, a to miała jakąś skazę...
No generalnie nie było nam po drodze ;)
Ale do czasu... aż w naszym domu pojawił się cudzy chustecznik. Nie musiałam długo czekać, żeby usłyszeć:
"Zrób w końcu ten nasz"
No i cóż mi pozostało... Zrobiłam.
Zobaczcie co mi z tego wyszło :)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Ciągle pada!
Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby...
Wiem- przesadzam. Po fali upałów, te parę kropli jeszcze nie jest tragedią, ale ja nie dam się zwieść przebijającemu zza chmur słońcu... Wiem, że ten delikatny deszczyk zwiastuje nieuchronne nadejście szaro-burej (dla optymistów- złotej) jesieni. A jak jesień to zzZzZziiimno, deszczowo i chorowicie...
A czego nam potrzeba w dni, kiedy wyglądamy "jakoś tak niewyraźnie"?
Rutinoscorbinu? Być może, ale "jakby co", ja nic na ten temat nie mówiłam! W przeciwnym razie będę musiała każdy post rozpoczynać zastrzeżeniem, by przed przeczytaniem konsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Dlatego lepiej skupmy się na domowych sposobach.
Kiedy za oknem szaro, ponuro i deszczowo, a nas z nóg zwaliła choroba, dobrze otoczyć się ciepłym i wygodnym ramieniem własnego Połówka (tudzież Połówki- według własnych upodobań) i milusim kocykiem. Taki zestaw należy koniecznie okrasić kubkiem, ewentualnie wiadrem, pysznej herbatki (zgodnie z zasadą "jak ktoś zrobi, to lepiej smakuje", winien ją zrobić Polówek/Połówka) i wciągającą książką.
Ale warto pamiętać o czymś jeszcze... kiedy już tak leżymy pod tym kocykiem, w ciepłym, miłym towarzystwie i jesteśmy takie smarkate i pociągające musimy mieć pod ręką chusteczki. Ale nie byle jakie chusteczki... nie, nie nie.
Chusteczki w ozdobnym pudełku mają dodatkową moc!
Z tego samego założenia wyszła najprawdopodobniej nowa właścicielka tegoż ozdobnego opakowania. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: droga Zamawiająca, niech moc będzie z Tobą, a nowy nabytek cieszy Twoje oko, bez konieczności częstego korzystania z jego zawartości ;)
Wiem- przesadzam. Po fali upałów, te parę kropli jeszcze nie jest tragedią, ale ja nie dam się zwieść przebijającemu zza chmur słońcu... Wiem, że ten delikatny deszczyk zwiastuje nieuchronne nadejście szaro-burej (dla optymistów- złotej) jesieni. A jak jesień to zzZzZziiimno, deszczowo i chorowicie...
A czego nam potrzeba w dni, kiedy wyglądamy "jakoś tak niewyraźnie"?
Rutinoscorbinu? Być może, ale "jakby co", ja nic na ten temat nie mówiłam! W przeciwnym razie będę musiała każdy post rozpoczynać zastrzeżeniem, by przed przeczytaniem konsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Dlatego lepiej skupmy się na domowych sposobach.
Kiedy za oknem szaro, ponuro i deszczowo, a nas z nóg zwaliła choroba, dobrze otoczyć się ciepłym i wygodnym ramieniem własnego Połówka (tudzież Połówki- według własnych upodobań) i milusim kocykiem. Taki zestaw należy koniecznie okrasić kubkiem, ewentualnie wiadrem, pysznej herbatki (zgodnie z zasadą "jak ktoś zrobi, to lepiej smakuje", winien ją zrobić Polówek/Połówka) i wciągającą książką.
Ale warto pamiętać o czymś jeszcze... kiedy już tak leżymy pod tym kocykiem, w ciepłym, miłym towarzystwie i jesteśmy takie smarkate i pociągające musimy mieć pod ręką chusteczki. Ale nie byle jakie chusteczki... nie, nie nie.
Chusteczki w ozdobnym pudełku mają dodatkową moc!
Z tego samego założenia wyszła najprawdopodobniej nowa właścicielka tegoż ozdobnego opakowania. Wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: droga Zamawiająca, niech moc będzie z Tobą, a nowy nabytek cieszy Twoje oko, bez konieczności częstego korzystania z jego zawartości ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Nie od razu Kraków zbudowano...
Nie od razu sutaszowy naszyjnik uszyto...
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Etykiety:
Akcesoria,
Autorski,
By olśniewać,
Dodatki,
Karnawał,
Kobiecy,
Kolia,
Kolorowy,
Naszyjnik,
Ozdoby,
Pastelowe,
Ręcznie robione,
soutache,
Stylowi,
Sutaszowa kolia,
Szycie
Na wiosenne alergie polecam... chustecznik ;)
Przed użyciem nie trzeba zapoznawać się z treścią ulotki, ani konsultować z lekarzem lub farmaceutą.
Chustecznik zaleca się posiadać głównie w trakcie jesiennej chandry, wiosennej alergii oraz oglądania łzawych komedii romantycznych.
Skutków niepożądanych nie stwierdzono. ;)
Chustecznik zaleca się posiadać głównie w trakcie jesiennej chandry, wiosennej alergii oraz oglądania łzawych komedii romantycznych.
Skutków niepożądanych nie stwierdzono. ;)
Etykiety:
Akcesoria,
Chustecznik,
Dodatki,
Dom,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kobiecy,
Koronkowe,
Kropki,
Kuchnia,
Opakowanie,
Ozdoby,
Perfekcyjna Pani Domu,
Ręcznie malowane,
Ręcznie robione,
W domowych pieleszach
Sutaszowa kolia- kolejne wyzwanie
Plany i wyobrażenia miałam od dawna, ale niestety do uszycia takiego naszyjnika nie wystarczy 5 koralików znalezionych na dnie pudełka i skrawki sutaszowych tasiemek.
Sutasz to technika, która poza wyjątkowymi materiałami, wymaga czasu i... ogromnej cierpliwości. Niestety jak dotąd, tej ostatniej starczało mi co najwyżej na uszycie pary kolczyków.
Ale pewnego zimowego wieczoru, wrzuciłam do kociołka odrobinę zawzięcia, ciekawości, szpulkę nici, dwie igły, pęk sutaszu. Wszystko to wymieszałam i doprawiłam garścią koralików.
Mniej więcej 80 koralików, 10 metrów tasiemki i 7 dni później powstał on- długo wyczekiwany, czarny naszyjnik. Niepokorny, płata figle przy fotografowaniu, ale... jaki fotograf, takie zdjęcia... Zresztą zobaczcie sami :)
Sutasz to technika, która poza wyjątkowymi materiałami, wymaga czasu i... ogromnej cierpliwości. Niestety jak dotąd, tej ostatniej starczało mi co najwyżej na uszycie pary kolczyków.
Ale pewnego zimowego wieczoru, wrzuciłam do kociołka odrobinę zawzięcia, ciekawości, szpulkę nici, dwie igły, pęk sutaszu. Wszystko to wymieszałam i doprawiłam garścią koralików.
Mniej więcej 80 koralików, 10 metrów tasiemki i 7 dni później powstał on- długo wyczekiwany, czarny naszyjnik. Niepokorny, płata figle przy fotografowaniu, ale... jaki fotograf, takie zdjęcia... Zresztą zobaczcie sami :)
Etykiety:
Autorski,
Bal,
Biżuteria,
Bransoletki,
By olśniewać,
Hand made,
Handmade,
Karnawał,
Kolczyki,
Kolia,
Koronkowe,
Naszyjnik,
Ozdoby,
Ręcznie robione,
soutache,
Stylowi,
Sutaszowa kolia,
Szycie,
Ślub,
Wyjątkowy
Ja i akcesoria dla fotografów? A własnie, że tak!
O!
Bo ja, moi mili... coś tam kiedyś nawet z aparatami miałam wspólnego...
Nie na darmo ma się tytuł "dyrektora artystycznego". Wszak biegało się z blendą, wymieniało obiektywy, czyściło szkiełka i nosiło statyw, ha!
O! Nawet naciskało się spust migawki... kiedy szanowna pani fotograf okazywała się za niska... ;)
Sami więc przyznacie, że jakieś obycie już mam i co nieco mogę się powymądrzać.
Ale dosyć tej swawolnej autoironii, czas pokazać co nowego.
"Pomysł na" czerwony groszkowy pasek do aparatu zrodził się już jakiś czas temu, jednak sprawa miała być dużo prostsza. Miałam go po prostu kupić...
Ale, że "nima", mimo że "jest", postanowiłam uszyć. To znaczy... no nie do końca...
Uszył podwykonawca- niezawodna Pani Mama :) Ja tylko po raz kolejny byłam rzeczonym "dyrektorem artystycznym" od spraw organizacyjno-beznadziejnych (choć nadziei na znalezienie wszystkich niezbędnych elementów nie straciłam).
Zobaczcie jakie tym razem owoce przyniosła ta kooperacja
Bo ja, moi mili... coś tam kiedyś nawet z aparatami miałam wspólnego...
Nie na darmo ma się tytuł "dyrektora artystycznego". Wszak biegało się z blendą, wymieniało obiektywy, czyściło szkiełka i nosiło statyw, ha!
O! Nawet naciskało się spust migawki... kiedy szanowna pani fotograf okazywała się za niska... ;)
Sami więc przyznacie, że jakieś obycie już mam i co nieco mogę się powymądrzać.
Ale dosyć tej swawolnej autoironii, czas pokazać co nowego.
"Pomysł na" czerwony groszkowy pasek do aparatu zrodził się już jakiś czas temu, jednak sprawa miała być dużo prostsza. Miałam go po prostu kupić...
Ale, że "nima", mimo że "jest", postanowiłam uszyć. To znaczy... no nie do końca...
Uszył podwykonawca- niezawodna Pani Mama :) Ja tylko po raz kolejny byłam rzeczonym "dyrektorem artystycznym" od spraw organizacyjno-beznadziejnych (choć nadziei na znalezienie wszystkich niezbędnych elementów nie straciłam).
Zobaczcie jakie tym razem owoce przyniosła ta kooperacja
Etykiety:
Akcesoria,
Czerwony,
Fotografia,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Kolorowy,
Kropki,
Ozdoby,
Pasek do aparatu,
Prezent prosto z serca,
Ręcznie robione,
Sesja fotograficzna,
Stylowi,
Szycie,
We wzory,
Wygląd,
Wyjątkowy
Moja Ziutka została pomponiarą, a ja testuję dekoracje dziecięcego pokoju :)
Ziutka ledwo się do mnie wprowadziła, a już się zaczyna panoszyć. Nawet pompony sobie przywłaszczyła.
Co Ona sobie myśli, że jak ma plisowaną spódnicę i krótki topik, to kariera cheerleaderki stoi przed nią otworem?
Nic z tego :)
Swoją drogą, nie wiem co na to duet Bohoboco, który projektował kreację tej małej modnisi...
Zresztą to i tak bez znaczenia. Pompony uszyte są z myślą o pewnej małej Królewnie. Jednak zanim zawisną w Jej pokoiku, te 120 tiulowych kółek czeka jeszcze długa podróż.
Wiem, wiem... Pewnie chcecie zapytać czemu parę godzin wycinałam i zszywałam kółka, skoro mogłam w 5 minut nawinąć na formę parę metrów tiulu i osiągnąć ten sam efekt? Hm... bo efekt nie byłby "taki sam".
Ale powiem Wam coś w tajemnicy: te tiulowe pompony to bardzo niepokorne egzemplarze. Z pozoru takie poukładane, a chwila nieuwagi i pokazują różki... Dlatego teraz za karę trafiają do kąta, a właściwie do 8 kątów kartonowego pudełka. Tak zapakowane powędrują na pocztę, a potem w daleką podróż, by dotrzeć na urodzinowe przyjęcie 4-letniej małej damy.
Co Ona sobie myśli, że jak ma plisowaną spódnicę i krótki topik, to kariera cheerleaderki stoi przed nią otworem?
Nic z tego :)
Swoją drogą, nie wiem co na to duet Bohoboco, który projektował kreację tej małej modnisi...
Zresztą to i tak bez znaczenia. Pompony uszyte są z myślą o pewnej małej Królewnie. Jednak zanim zawisną w Jej pokoiku, te 120 tiulowych kółek czeka jeszcze długa podróż.
Wiem, wiem... Pewnie chcecie zapytać czemu parę godzin wycinałam i zszywałam kółka, skoro mogłam w 5 minut nawinąć na formę parę metrów tiulu i osiągnąć ten sam efekt? Hm... bo efekt nie byłby "taki sam".
Ale powiem Wam coś w tajemnicy: te tiulowe pompony to bardzo niepokorne egzemplarze. Z pozoru takie poukładane, a chwila nieuwagi i pokazują różki... Dlatego teraz za karę trafiają do kąta, a właściwie do 8 kątów kartonowego pudełka. Tak zapakowane powędrują na pocztę, a potem w daleką podróż, by dotrzeć na urodzinowe przyjęcie 4-letniej małej damy.
Etykiety:
Baby boom,
Beti,
Bohoboco,
Cheerleaders,
Czirliderka,
Dom,
Dziecko,
Hand made,
Handmade,
Kup Misia,
Ozdoby,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Pompony tiulowe,
Prezent,
Ręcznie robione,
Urodziny,
Wedding,
Wesele
Święty Mikołaj się pospieszył i...
... u mnie już był :D
No okej... nie był to Mikołaj, tylko Mateusz, na dodatek nie święty, ale za to z anielską cierpliwością (do mnie ;) ), a to prawie to samo, prawda?
Zresztą zrobił mi lepszy prezent, niż zdołałoby zrobić stu świętych Mikołajów.
Ale dosyć o mnie, dziś coś dla innych:
Życzę wszystkim by te Święta, choć nie białe, pełne były magii i bajkowej atmosfery, a na cały przyszły rok spełnienia marzeń i wiele uśmiechu :)
A na dokładkę moja choinka w wersji night&day ;) i zrobiony przez Mamę stroik, tadaaam ;)
No okej... nie był to Mikołaj, tylko Mateusz, na dodatek nie święty, ale za to z anielską cierpliwością (do mnie ;) ), a to prawie to samo, prawda?
Zresztą zrobił mi lepszy prezent, niż zdołałoby zrobić stu świętych Mikołajów.
Ale dosyć o mnie, dziś coś dla innych:
Życzę wszystkim by te Święta, choć nie białe, pełne były magii i bajkowej atmosfery, a na cały przyszły rok spełnienia marzeń i wiele uśmiechu :)
A na dokładkę moja choinka w wersji night&day ;) i zrobiony przez Mamę stroik, tadaaam ;)
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Dom,
Fotografia,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Ozdoby,
Ozdoby choinkowe,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta,
W domowych pieleszach
Jestem pakerem ;)
Pakuję prezenty.
Wczorajszy wieczór spędziłam w morzu papierów, wstążeczek i innych kolorowych drobiazgów. Jednym zdaniem: byłam w swoim żywiole :)
No, ale przecież prezenty nie mogły leżeć takie nieoprawione, a choinka taka samotna. Aaaaa... bo ja się Wam jeszcze nie chwaliłam- mam choinkę :D
Ale pokażę ją następnym razem, póki co kolejna dawka inspiracji dla niezdecydowanych świątecznych elfów ;)
Wczorajszy wieczór spędziłam w morzu papierów, wstążeczek i innych kolorowych drobiazgów. Jednym zdaniem: byłam w swoim żywiole :)
No, ale przecież prezenty nie mogły leżeć takie nieoprawione, a choinka taka samotna. Aaaaa... bo ja się Wam jeszcze nie chwaliłam- mam choinkę :D
Ale pokażę ją następnym razem, póki co kolejna dawka inspiracji dla niezdecydowanych świątecznych elfów ;)
Etykiety:
Bombka,
Bombki,
Boże Narodzenie,
Choinka,
Dom,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Opakowanie prezentu,
Ozdoby,
Ozdoby choinkowe,
Prezent,
Prezent prosto z serca,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta
Subskrybuj:
Posty (Atom)






