Czasami najprostsze z pozoru zadania, okazują się być najtrudniejszymi. Tak było właśnie w tym przypadku....
Zostałam poproszona przez Mamę pewnej malutkiej, uroczej damy o zrobienie kilku czerwonych kokardek.
Stare ludowe wierzenia nakazują przypinanie czerwonych symboli w otoczeniu dziecka, które mają za zadanie odstraszyć złe uroki, ja jednak podchodzę do sprawy nieco inaczej- czerwone kokardki mają uroku dodawać. Niestety, o ile związanie kokardki nie sprawia mi problemu od paru(nastu) lat, o tyle zrobienie kilku różnych, a przy tym ładnych kokardek, okazało się być prawdziwym wyzwaniem. Szczególnie, kiedy zorientowałam się, że moje wrocławskie zaplecze nie posiada czerwonej nitki...
Na szczęście odgoniłam wszystkie złe uroki i zrobiłam "cuś", jednak czy udało mi się wypełnić 110% normy i sprawić, by owe "cuś", czyło czyms ładnym, oceńcie sami. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecka. Pokaż wszystkie posty
Kokardkowy zawrót głowy
Etykiety:
Baby boom,
Chłopca,
Chrzest,
Dla dziewczynki,
Dodatki,
Dziecka,
Dziecko,
Groszki,
Hand made,
Handmade,
Pokój dziecka,
Pokój dziewczynki,
Ręcznie robione
Sto lat, sto lat...
Wiecie jaki jest klucz do szczęścia?
Kiedy już stajemy się groźnymi niedźwiedziami, nie wolno nam zapominać o drzemiących w nas małych, radosnych misiach.
Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale choć sama już dawno skończyłam 3 latka i sięgam głową wysoko (oooj wysoko!) ponad stół, nadal mam w sobie dużo dziecka...
Zresztą nie tylko ja. Wprawdzie w związkach podobno przyciągają się przeciwieństwa, ale ja i mój Połówek, zgadzamy się w (co najmniej) jednej kwestii- uwielbiamy kinderowe słodkości.
Dlatego nie było innej możliwości, jak "upieczenie" dla Niego kinderkowego tortu, zwieńczonego klasykiem gatunku- jajkiem niespodzianką. :)
Zobaczcie sami...
Kiedy już stajemy się groźnymi niedźwiedziami, nie wolno nam zapominać o drzemiących w nas małych, radosnych misiach.
Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale choć sama już dawno skończyłam 3 latka i sięgam głową wysoko (oooj wysoko!) ponad stół, nadal mam w sobie dużo dziecka...
Zresztą nie tylko ja. Wprawdzie w związkach podobno przyciągają się przeciwieństwa, ale ja i mój Połówek, zgadzamy się w (co najmniej) jednej kwestii- uwielbiamy kinderowe słodkości.
Dlatego nie było innej możliwości, jak "upieczenie" dla Niego kinderkowego tortu, zwieńczonego klasykiem gatunku- jajkiem niespodzianką. :)
Zobaczcie sami...
Etykiety:
18stka,
Cukierkowy bukiet,
Dziecka,
Dziecko,
Hand made,
Handmade,
Jajka,
Masterchef,
Opakowanie prezentu,
Osiemnastka,
Prezent prosto z serca,
Tort,
Urodziny
Mam trzy latka, trzy i pół...
Chciałoby się powiedzieć: "ahhh... kiedy to było"
Większość z nas już zapewne dawno pożegnała się z Wróżką Zębuszką, puściła w zapomnienie przedszkolną marchewkę z groszkiem, a ukochane lalki i kolorowe samochody trzyma w kartonie na dnie szafy. Na szczęście zamiast z żalem zaglądać we własną metrykę, możemy choć na chwilę powrócić do piaskownicy za sprawą pojawiających się w rodzinie Bąbelków. ;)
We mnie (nie)stety dziecko budzi się nie tylko wtedy, kiedy mam okazję pobawić się z takim Maluszkiem, ale też (a może przede wszystkim), kiedy wchodzę do sklepu z zabawkami. Pozornie proste i krótkie zakupy przeistaczają się w podróż do przeszłości. Masa wspomnień i... nawet nie wiadomo, kiedy mija godzinka (ewentualnie dwie) ;)
Mogę nawet przyznać, że wyjście do sklepu zabawkowego jest wyjątkiem dla reguły, wedle której nie znoszę zakupów. Robię je z ogromną przyjemnością i z radością korzystam z każdej okazji, kiedy mogę bezkarnie poszaleć w dziecięcym raju. Idealną okazją są np. urodzinki. Zostałam ostatnio zaproszona na poważne, trzecie urodzinki małego gentelman'a i choć nie bardzo miałam okazję poszaleć przy wyborze prezentu (btw. wiecie, że zabawki można kupić w sklepie z osprzętem rolniczym? :O ), to zabawę nadrobiłam przy pakowaniu.
Znalezienie odpowiedniego papieru nie było proste, chcąc kupić coś pozbawionego bajkowych motywów, ale przy tym uroczego i niedziewczęcego... Na szczeście przy niewielkich kompromisach udało się, a przynajmniej taką mam nadzieję. Oceńcie sami :)
I całuśne słodkości <3
Większość z nas już zapewne dawno pożegnała się z Wróżką Zębuszką, puściła w zapomnienie przedszkolną marchewkę z groszkiem, a ukochane lalki i kolorowe samochody trzyma w kartonie na dnie szafy. Na szczęście zamiast z żalem zaglądać we własną metrykę, możemy choć na chwilę powrócić do piaskownicy za sprawą pojawiających się w rodzinie Bąbelków. ;)
We mnie (nie)stety dziecko budzi się nie tylko wtedy, kiedy mam okazję pobawić się z takim Maluszkiem, ale też (a może przede wszystkim), kiedy wchodzę do sklepu z zabawkami. Pozornie proste i krótkie zakupy przeistaczają się w podróż do przeszłości. Masa wspomnień i... nawet nie wiadomo, kiedy mija godzinka (ewentualnie dwie) ;)
Mogę nawet przyznać, że wyjście do sklepu zabawkowego jest wyjątkiem dla reguły, wedle której nie znoszę zakupów. Robię je z ogromną przyjemnością i z radością korzystam z każdej okazji, kiedy mogę bezkarnie poszaleć w dziecięcym raju. Idealną okazją są np. urodzinki. Zostałam ostatnio zaproszona na poważne, trzecie urodzinki małego gentelman'a i choć nie bardzo miałam okazję poszaleć przy wyborze prezentu (btw. wiecie, że zabawki można kupić w sklepie z osprzętem rolniczym? :O ), to zabawę nadrobiłam przy pakowaniu.
Znalezienie odpowiedniego papieru nie było proste, chcąc kupić coś pozbawionego bajkowych motywów, ale przy tym uroczego i niedziewczęcego... Na szczeście przy niewielkich kompromisach udało się, a przynajmniej taką mam nadzieję. Oceńcie sami :)
I całuśne słodkości <3
Etykiety:
Boże Narodzenie,
Chłopca,
Choinka,
Dziecka,
Gwiazdka,
Hand made,
Handmade,
Opakowanie prezentu,
Ozdoby,
Ozdoby choinkowe,
Prezent,
Prezent prosto z serca,
Ręcznie robione,
Świąteczne,
Święta,
Urodziny
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
