Pamiętacie jeszcze ten słodki ulepek na patyku, za którym ustawialiśmy się w dzieciństwie w dłuuugich kolejkach?
Tak, macie rację, mówię o niczym innym, jak o... wacie cukrowej.
Kiedy byłam jeszcze małym bąblem (byłam, serio!) myślałam, że to złapane na patyk kolorowe chmurki.
Obraz czarodzieja, w białym foliowym kaszkiecie z daszkiem, który wyczarowywał chmurki z tej magicznej maszyny, mam przed oczami do dziś.
Hmmm... zupełnie, jakby to było wczoraj (a nie było- nie da się ukryć).
Tak czy inaczej, po pierwszym zderzeniu z tiulowymi pomponami nastał czas na starcie nr 2. Zobaczcie co z tego wyszło :) A to jeszcze nie koniec!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pastelowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pastelowe. Pokaż wszystkie posty
Nie od razu Kraków zbudowano...
Nie od razu sutaszowy naszyjnik uszyto...
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Małymi kroczkami, w przerwie od codziennych i niecodziennych obowiązków, przez 2 tygodnie zmagałam się ze zszywaniem elementów, by w końcu złączyć je w całość :)
Przy czarnej kolii zarzekałam się, że nigdy więcej, ale jednak jest! Drugi, mniejszy sutaszowy brat,
w morsko-plażowych odcieniach :)
No cóż, nie ma co gadać- zobaczcie sami co z tego wyszło.
Etykiety:
Akcesoria,
Autorski,
By olśniewać,
Dodatki,
Karnawał,
Kobiecy,
Kolia,
Kolorowy,
Naszyjnik,
Ozdoby,
Pastelowe,
Ręcznie robione,
soutache,
Stylowi,
Sutaszowa kolia,
Szycie
Lubię to!
Musisz sobie odpowiedzieć na jedno... ekhm... ważne, ale to bardzo ważne pytanie: "Co lubię w życiu robić najbardziej?". A potem zacznij to robić.
Mniej więcej taką mantrę wygłosiła jedna z bardziej kultowych kreacji polskiego kina- Laska z filmu "Chłopaki nie płaczą". I jak się z tym nie zgodzić? No jak? Ja nie umiem ;)
Powiedzmy, że potraktowałam te słowa, jako ostateczną motywację. Długo nosiłam się z zamiarem założenia bloga, ale zawsze kiedy byłam już o krok od zrealizowania planu wymyślałam milion powodów, dla których ten pomysł jest bez sensu. Nawet teraz, kiedy to piszę, mam całe mnóstwo wątpliwości, ale... zaczynam robić to, co lubię robić najbardziej ;)
A co konkretnie? Poza pisaniem lubię robić "coś z niczego" i właśnie tym będę się tutaj dzielić.
Dobra, dobra... koniec tego tłumaczenia się. Żeby nie zanudzać, poniżej mały przedsmak. Dziś tłusty czwartek, więc powinnam wrzucić piękne i rumiane pączuszki, ale pozostanę jednak przy równie słodziutkich (a moim zdaniem nawet smaczniejszych) muffinkach. Ot, taka wersja "light" ;)
Muszę się duuużo nauczyć, żeby moja współpraca z blogiem układała się pomyślnie ;)
Mniej więcej taką mantrę wygłosiła jedna z bardziej kultowych kreacji polskiego kina- Laska z filmu "Chłopaki nie płaczą". I jak się z tym nie zgodzić? No jak? Ja nie umiem ;)
Powiedzmy, że potraktowałam te słowa, jako ostateczną motywację. Długo nosiłam się z zamiarem założenia bloga, ale zawsze kiedy byłam już o krok od zrealizowania planu wymyślałam milion powodów, dla których ten pomysł jest bez sensu. Nawet teraz, kiedy to piszę, mam całe mnóstwo wątpliwości, ale... zaczynam robić to, co lubię robić najbardziej ;)
A co konkretnie? Poza pisaniem lubię robić "coś z niczego" i właśnie tym będę się tutaj dzielić.
Dobra, dobra... koniec tego tłumaczenia się. Żeby nie zanudzać, poniżej mały przedsmak. Dziś tłusty czwartek, więc powinnam wrzucić piękne i rumiane pączuszki, ale pozostanę jednak przy równie słodziutkich (a moim zdaniem nawet smaczniejszych) muffinkach. Ot, taka wersja "light" ;)
Muszę się duuużo nauczyć, żeby moja współpraca z blogiem układała się pomyślnie ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





