Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatki. Pokaż wszystkie posty

Zozolowe tulipany, jak żywe... Czyli historia cukierkowego bukietu w nowej odsłonie.

No chciałam coś "innego", chciałam...
Chciałam, żeby były "jak żywe", no chciałam...

Ale wiecie- "chcieć" nie zawsze znaczy "móc".
Chociaż z drugiej strony, mówi się, że dla chcącego nic trudnego...
Dlatego zawzięłam się i za trzecim podejściem ukręciłam coś tulipanopodobnego, co chociaż troszkę spełniło moje oczekiwania.
Ale, ale... tu nie kwiatek jest gwiazdą, a zozolkowy, wystrzałowy lizak, który skrył się w jego wnętrzu. Widzicie?

Okeeeeej, okej. Już się nie złośćcie, nie będę Wam dłużej robiła "smaka na lizaka".

Zanim przejdziemy do zdjęć, powiem Wam w sekrecie, że mój brak pełnego zadowolenia z tegoż oto fioletowego stworka, nadrobiło zdziwienie kelnerki, która w restauracji na widok bukietu chciała przynieść wazon... żeby kwiatki nie zwiędły ;)


❅ Bukiet dla Elsy ❅

U Was też piekarnik za oknem jest rozkręcony na najwyższą temperaturę?
Ehhh... Nawet mój naturalny termostat zaczyna fiksować- mam ciepłe ręce! Dacie wiarę?

To nieprawda, że ja zimą narzekałam na zimno. Nigdy. Przenigdy. Co to to nie.
A nawet jeśli coś kiedyś wspomniałam, to na pewno wymsknęło mi się przez przypadek. ;)

W taki upał zapewne każdy z nas marzy o orzeźwieniu.
Temperatury za oknem to pewnie nie obniży, ale polecam lodowe cukierki... oczywiście w niebanalnym wydaniu- bukietu.

Nie wiem czy Elsa byłaby z niego zadowolona, ale wiem, że mała "komunistka", dla której był robiony uległa jego niebieskiemu urokowi. ;)


Stuknęła mi setka!

Wiem co chcecie powiedzieć- dobrze się trzymam, jak na ten wiek ;)
Eh Wy żartownisie...
Przecież ja nie o metryce mówię, a o liczbie postów!

Nie wiem kiedy napisałam te poprzednie 99 parahistoryjek i jakimi zdjęciami Was zasypywałam, ale jedno wiem na pewno- nie przestanę ;)

Z powodu tego małego jubileuszu chyba należą się mojej Czarnej Perełce jakieś "kwiatki", jak myślicie?

Nooo... niech ma! W końcu można uznać, że jest już dorosła...

Ekogroszek pudełkowany

Pudełko wprawdzie papierowe, jednak mam nadzieję, że nie trafi szybko na opał ;)

A skąd ekogroszki? Ano spod kasinych rąk, bo kiedy asortyment sklepowy nie spełnia oczekiwań, nie warto zmieniać swoich założeń.
Taka ze mnie kreatywna kreatura, że jak już sobie coś wymyślę, to nie ma zmiłuj, nawet jeśli to oznacza ręczne malowanie groszków. (W ten oto delikatny i mocno epicki sposób, przyznałam się do tego, że jestem strasznie uparta- tadam!)

A dlaczego tak? Dlaczego groszkowo, koronkowo i czerwono?
Zamówienie brzmiało mniej więcej tak: "Zrób tak, żeby było dobrze, ufam Ci"
Hmmm...

Hmmmmm...

Hm!
Mam nadzieję, że zaufania nie nadszarpnęłam, a i efekt okaże się zadowalający. Jednak odpowiadając na pytanie "dlaczego tak?" (nie mylić z "dlaczego ja?"), odpowiadam:
bo nawet w serduchu takiej starej trampkary jak ja, rządzą kropki, groszki i inne kokardki ;)
A skoro już mowa o starej trampkarze... Pudełko robione było z myślą o 18-stych urodzinach pewnej młodej damy. Ehh... chyba zaczynam powoli zapominać kiedy to było, a było to mniej więcej jakieś 300 siwych włosów temu...

A oto co wyszło z tych odważnych założeń zamawiającej



Taka ze mnie Baba Jaga!

No co?
Skoro Baba Jaga zbudowała domek z piernika, to czemu ja nie mogę zrobić bukietu z cukierków?
Co więcej, obiecuję, nie chce nikogo zjeść. Zamiary miałam zgoła inne, niż poczciwa Baba Jaga.
W podzięce oczekiwałam jedynie szczerego usmiechu i tyle właśnie dostałam :)






I drugi egzemplarz, robiony na zamówienie: