A już chciałam zrobić inny przepiśnik!
Trzy muffinki "wypieczone", ale żadna nie miała tego czegoś... W końcu czwarta zapachniała słodko i apetycznie, ale i tak na stół... tfu! na przepiśnik nie trafiła...
Dlatego stary-nowy, poczciwy fartuszek w kolejnej odsłonie, tym razem XXL :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz